AGE OF WONDERS III: ZŁOTA EDYCJA JUŻ JUTRO NA RYNKU

Tagi

, , , , , ,

Informacja prasowa logo Techland

AGE OF WONDERS III: ZŁOTA EDYCJA JUŻ JUTRO NA RYNKU

Age of Wonders III już jutro pojawi się na półkach sklepowych w specjalnej wersji – Złotej Edycji. Wydanie to będzie dostępne wyłącznie na polskim rynku, w limitowanym nakładzie. Koneserów turowych strategii 4X czeka ogromna ilość dodatkowej zawartości, której nie obejmowało wydanie premierowe. Age of Wonders III: Złota Edycja będzie dostępna na PC w cenie 129,90 zł.

Box_2D
Age of Wonders III to jedna z najciekawszych gier strategicznych ostatnich lat, z domieszką elementów RPG i taktycznie rozgrywanymi bitwami. Gra łączy w sobie najbardziej pożądane dla strategii turowej elementy. Mamy więc tutaj możliwość budowania potężnych imperiów, nieliniową, wciągającą fabułę, rozbudowany system walki oraz rozwoju postaci. Age of Wonders III: Złota Edycja zawiera wszystkie dodatki do gry i aktualizacje, jakie dotychczas zostały opracowane dla podstawowej wersji. To obejmuje także dodatki premium, niezwykle rozbudowane i wysoko oceniane DLC Golden Realms oraz Eternal Lords.
Dodatki ze Złotej Edycji wprowadzają nowości i poprawki w mechanice rozgrywki. Istotnie rozbudowują grę – m.in. o dodatkowe kampanie, nowe mapy i scenariusze, dodatkowe jednostki i specjalizacje dowódców. Pojawia się także cały szereg nowy ras, m.in. Nekromanci dysponujący mroczną magią i wspierani przez zastępy nieumarłych, pochodzący ze skutej lodem północy Mrozlingowie oraz czczący słońce Tygrysanie.
ZAWARTOŚĆ ZŁOTEJ EDYCJI:
• Gra Age of Wonders III
• DLC Golden Realms
• DLC Eternal Lords
• DLC Smoczy Tron
• Oryginalna ścieżka dźwiękowa
Age of Wonders III: Złota Edycja (dostępna tylko na rynku polskim) będzie wydana przez Techland w dniu 20 listopada na PC w cenie 129,90 zł, w polskiej wersji językowej.

Więcej informacji o grze:
https://www.facebook.com/TechlandWydawnictwo
http://www.aow3.pl
Kazimierz Kaczor gra w Age of Wonders III: https://www.youtube.com/watch?v=8ZM8CgXKyBc&feature=youtu.be

 

 
***
O firmie Techland
Techland to wiodący niezależny deweloper, dystrybutor i wydawca gier. Założona w roku 1991 firma znana jest przede wszystkim z takich produkcji jak Dead Island i Dead Island Riptide, seria Call of Juarez, oraz Dying Light. Dzięki wykorzystaniu autorskiej technologii Techland tworzy najwyższej klasy gry na Windows PC, PlayStation 4, Xbox One, Linux, Mac OS X, Android i iOS. Techland składa się z czterech oddziałów w Warszawie, Wrocławiu, Ostrowie Wielkopolskim oraz w kanadyjskim Vancouver. Więcej informacji na oficjalnej stronie http://techland.pl/

OPENBOX-MOODO

Tagi

, , , , ,

Kochani, tak w ramach wstępu, firmę Moodo znam od lat, zarówno zawodowo (współpracując z nią i portalem internetowym) jak również prywatnie, gdzie jestem stałą klientką ich salonów. Przyznam, że pokochałam ją od pierwszego wejrzenia.

Dziś mam dla was (tak wstępnie) OPENBOX-a, gdzie możecie zobaczyć w jaki sposób przychodzą do nas ciuchy zamówione przez sklep internetowy Moodo, czego możemy się spodziewać, czy rozmiar się zgadza itp., a w następnych artykułach pokażę bliżej każdą rzecz, jej dokładny opis, jak układa się na ciele i propozycje stylizacji. Zapraszam!

Podczas zamówienia w sklepie internetowym wybrałam 6 rzeczy, których najbardziej aktualnie potrzebowałam w swojej szafie. Moją szczególną uwagę zwróciła nowa kolekcja FITNESS 2015, potrzebowałam również nowej pary jeansów, a na październikowe wybory, w których będę w komisji, eleganckiej koszulowej bluzki.
 https://youtu.be/BKeKiOFHiio
W paczce znalazły się:
*Koszula Z-KO-1809OFF WHITE 69,99 zł
*Jeans Z-JE-1810 NAVY 119,99 zł
*Bluzka Z-TS-1801 BLACK 39,99 zł
*Legginsy Z-LG-1800BLACK 59,99 zł
*Spodnie dresowe Z-DR-1800 GRAPHITE MEL 69,99 zł
*Bluza Z-BL-1801MINT MEL 99,99zł

Pierwsze wrażenia 
Plus: Paczka przychodzi do nas kurierem w oryginalnym firmowym foliowym opakowaniu Moodo, zaklejona i z nadrukowaną informacją, aby  sprawdzić w obecności kuriera zawartość paczki w przypadku naruszenia opakowania. Z moim było wszystko ok, więc nie było takiej potrzeby. Po otwarciu opakowania zbiorczego, każda rzecz pakowana jest osobno w foliowy woreczek z nadrukiem rozmiaru. Wszystkie rzeczy są pięknie poskładane, przełożone papierkami i nie są pogniecione. Na każdej rzeczy znajdziemy metkę. Rozmiar z foli zgadza się z tym na odzieży.
Materiały, z których są wykonane rzeczy wydają się być dobrej jakości (co się sprawdzi w późniejszym czasie, w trakcie noszenia oraz prania, o czym poinformuję).
Minus: Mam nadzieję, że to tylko mnie się zdarzyło i dam radę coś z tym zrobić, gdyż na spodniach dresowych, dokładnie w miejscu, w którym znajduje się pas, widoczne są zaznaczenia z szwalni. Kreseczki z długopisu, rzucają się w oczy, jak widać na powyższym filmie i nie stanowiłyby problemu, gdybyśmy ubierali do nich bluzę, jeśli jednak zdecydujemy się na sportowy króciutki top odsłaniający brzuszek – będzie to widać.
Firma Moodo w żaden sposób nie ingeruje w zamieszczone tutaj informacje, więc macie pewność, że są rzetelne (dlatego wspomniałam o tej wadzie w moim egzemplarzu) i mają na celu pomóc w ewentualnych zakupach, abyście były zadowolone z zamówionych rzeczy. 
W związku z czym polecam najpierw zapoznać się z tabelą rozmiarów (poniżej), ważne jest, aby dokładnie dopasować ją do siebie. Jeśli zdarzy się, jak w moim przypadku, że z wyników wychodzi w pewnych przypadkach M, a w innych L, sugeruję kierować się większością (u mnie jest to L).
Tabela rozmiarów. Instrukcja mierzenia.
Ciekawostka! 
Wszystkie zamówione rzeczy mają rozmiar L i na mnie pasują, dobrze leżą również na osobie noszącej rozmiar XL (koszula, bluza). Myślę, że gdybym potrzebowała czegoś oversize w przypadku bluzy, bluzki lub sweterka – XL będzie dobre, a jeśli czegoś bardziej przylegającego, to mogłaby być M, ale z całą pewnością nie w przypadku spodni, gdzie L jest idealne.
Jak dokonać zakupu w e-sklepie Moodo?
1. Wejdź na stronę internetową: https://moodo.pl/signin.php
2. Zarejestruj i zaloguj się
Teraz możesz dodawać do koszyka wybrane rzeczy.
Warto wiedzieć!
Na stronie sklepu internetowego znajdziecie aktualne promocje: „20% rabatu na nową kolekcję” (Wybierz się na zakupy z magazynem Avanteen. 20% rabatu w sklepach stacjonarnych i online. Promocja trwa do 23 listopada. Kuponu rabatowego szukaj w magazynie Avanteen. Życzymy udanych zakupów).
Mam nadzieję, że powyższe informacje okażą się pomocne.
NekropolisQueen

FOREO LUNA BOGINI KSIĘŻYCOWEGO BLASKU

Tagi

, ,

Poznaj tajemnicę, którą kryje niezwykły gadżet, ukrywający się pod nazwą
FOREO LUNA™ mini.
W mitologii rzymskiej „Luna” to Pani światła księżyca, jego blasku, rozjaśniającego mrok, pozostawiającego srebrzystą poświatę.
Urządzenie, które nosi tak zaszczytne imię Bogini, musi na nią zasłużyć, sprawić, by osoba, która trzyma je w swojej dłoni, poczuła się współdzielącą niezwykłą jasność Księżycową Panią.
Jak się zatem naprawdę czuje ten, kto po raz pierwszy użyje FOREO LUNA™ mini? Po takim wstępie, oczekiwania co do produktu i jego działania z całą pewnością wzrastają z każdą minutą, potęgując zaciekawienie i niech nie sprowadza nas na ziemię zbyt szybko fakt, że gadżet ten służy jedynie do oczyszczania twarzy,
bo robi to tylko w jedną minutę! Do końca świata i jeden dzień dłużej gdyż urządzenie zostanie z nami na zawsze, nie ma potrzeby wymiany niczego, zintegrowana bateria starcza aż do 300 zastosowań po jednym ładowaniu
(nie będziesz pamiętać, że masz jeszcze ładowarkę), możesz się cieszyć promienną, gładką i  perfekcyjnie oczyszczoną skórą w ciągu 3 dni jak zapewnia producent, ja jednak efekt zobaczyłam już po pierwszym zastosowaniu!
By więc nadal pozostać w magicznym klimacie, spowitym nie odkrytą jeszcze
do końca tajemnicą, wyobraź sobie, że już dziś odrzucasz wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne, które aktualnie stosujesz, nie potrzebujesz już maści, korektorów, fluidów maskujących niedoskonałości, czy też wizyt u kosmetyczki.
Tylko Ona od teraz zajmuje się Twoją twarzą, dba o cerę dogłębnie ją oczyszczając, wygładzając, relaksując delikatnym masażem, a Ty nie musisz zupełnie nic.
Nie martwisz się o zmiany końcówek, szczoteczek, dezynfekcję,  ładowanie, zużywanie się produktu… bo to Jej nie dotyczy! Ona zostanie z Tobą na zawsze. Być może nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić, a co dopiero zastosować.
Boisz się, że wydasz pieniądze i słono zapłacisz za reklamę,
a skończy się jak zwykle?
Jest ktoś, kto zrobił to za Ciebie, ja i mnóstwo innych osób, których opinie
i recenzje znajdziesz w Internecie. Zaufaj jednak samej sobie, kieruj się instynktem, podążaj za magią, a jeśli twardo stąpasz po ziemi, przelicz, skalkuluj, ten wynik i tak będzie na plus. Nie może być inaczej!
Każda z nas wydaje, bądź wydawała (posiadaczki Luny Foreo) krocie na kosmetyki. Teraz ja i moja historia. Lunę mam od paru miesięcy i wierzcie lub nie, ale nie używam niczego innego jak tylko 3 rzeczy:
FOREO LUNA™ mini
Mydło naturalne bez silikonu
Olejek 100% naturalny (na zmianę z kremem lub serum)
Co robię?
Rano i wieczorem oczyszczam twarz urządzeniem, po czym nakładam na nią olejek. Nie musicie oczywiście mnie naśladować, gdyż każda cera jest inna,
każdej co innego służy. U mnie sprawdza się olejek ze słodkich migdałów,
u innych może sprawdzi się arganowy, kokosowy,….bądź też ulubiony krem, serum.
To wszystko, naprawdę! Od paru miesięcy właśnie tak wygląda moja pielęgnacja cery i nic jej więcej nie potrzeba.
Urządzenie jest wodoodporne więc z powodzeniem może być stosowane
pod prysznicem lub jak w moim przypadku podczas kąpieli w wannie.
Jak mam ochotę na peeling, używam drugiej strony Luny tej, gdzie znajdują się większe silikonowe wypustki.

Co zauważyłam?
Już po pierwszym użyciu, moja skóra była gładsza, z czasem efekt był znacznie lepszy, rozświetlona cera, dobrze oczyszczona z łatwością przyjmowała olejek, który ładnie się wchłaniał. Nie sądźcie jednak, że wszystko było cały czas takie różowe, po jakimś miesiącu skóra się zbuntowała i wydawała się bardziej przesuszona, jednak do dziś dnia nie mogę zlokalizować winowajcy, nie wiem czy to luna, czy może olejek. Wydaje mi się, że skóra musiała się przyzwyczaić do takiej pielęgnacji, bo później wszystko wróciło do normy i do dziś jest ok.
Używam jej nie tylko do oczyszczania twarzy, ale również szyi i dekoltu, bo tam miałam zawsze najwięcej problemów skórnych.
I ważna rzecz, o której jeszcze nie pisał nikt ze stosujących (przynajmniej ja się nie spotkałam jeszcze z taką recenzją) to fakt, że wygładziła moją bliznę po trądziku. Znacznie się spłyciła i nie jest już tak widoczna, jak była wcześniej.
Śmigam sobie po mieście naturalna, bez fluidu, korektora, pudru, z delikatnie podkreślonymi ustami, wytuszowanymi rzęsami-MAGIA?! Nie!
To FOREO LUNA™ mini.
Przedstawmy się! 

Tak wyglądam 


FOREO LUNA™ mini.
Nazywają ją soniczną szczoteczką, co przyznam nie bardzo mi się podoba, gdyż dla mnie ona nie jest szczoteczką, jest urządzeniem, gadżetem, który pomaga uzyskać efekt doskonale oczyszczonej skóry.
Zestaw stanowi: FOREO LUNA™ mini, plastikowe pudełeczko,
kartonik z ładowarką USB,
Karta (certyfikat), instrukcja obsługi.

Kolorystyka
Przecież nie każdy musi lubić kolor różowy, więc urządzenie występuję w dużej gamie kolorystycznej (dla każdego coś miłego)?
Mężczyźni zostali również dopieszczeni przez firmę i dla nich również przygotowano urządzenie w „męskiej oprawie”, lecz jeśli któremuś z panów kolor czarny nie przypadnie do gustu, spokojnie może wybrać dowolny z powyższych.
Prawdziwy UNISEX coś dla kobiet i mężczyzn, dla leniuchów, którzy nie lubią oczyszczania i dla tych pedantycznych, którzy uwielbiają jak ich cera jest perfekcyjna. To kosmetyczny zabieg każdego dnia w Twoim domu.
Urządzenie możemy zakupić w Perfumeriach.
FOREO LUNA™ mini w cenie: 499 zł, FOREO LUNA™  (duża) w cenie: 719 zł, oraz  FOREO LUNA for Men™ w cenie: 719 zł.
Możemy również kupić ją tutaj i o niej poczytać:
Na koniec jeszcze parę słów o cenie. Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że w naszym kraju ok. 500 i 700 zł za urządzenie do oczyszczania twarzy sprawia, że przechodzi ono na wyższą półkę, czyniąc je produktem luksusowym, na który nie każdy może sobie pozwolić, ale czy na pewno? z moich analiz wynika, że chyba nie do końca jednak tak z tym jest, udowodnię 🙂
Niech każda z nas przeliczy ile wydaje pieniędzy w ciągu roku, pół, miesiąca na samą pielęgnację twarzy (między innymi: mleczko, płyn micelarny do zmywania makijażu, szmatki muślinowe/ściereczki, szczoteczki…., żel do mycia twarzy, tonik, peeling, do tego doliczmy serum, kremy i kosmetyki do makijażu, które mają zamaskować niedoskonałości cery: korektory, fluidy kamuflażowe, mocno kryjące oraz wizyty w gabinetach kosmetycznych na oczyszczania itp. lub dermatologa).
A teraz wyobraźcie sobie, że z tego wszystkiego rezygnujecie i macie tylko Lunę oraz naturalny olej bądź krem. To wszystko, naprawdę się da 🙂 jestem tego żywym dowodem jak pisałam wyżej. W momencie kiedy w moje ręce trafiła Luna, miałam jeszcze mnóstwo kosmetyków, które postanowiłam skończyć i wtedy właśnie całą moją pielęgnację stanowiła i tak jest po dziś dzień Luna Foreo oraz olej ze słodkich migdałów. Wydana kwota szybko się nam zwróci. Wiem, że wiele młodych dziewczyn marzy o Lunie, ale niestety je na nią nie stać. Możemy jednak na nią same uzbierać, bądź poprosić bliskich, aby zamiast innych drobiazgów na urodziny, święta… złożyli się na ten gadżet, z którego z całą pewnością będziemy zadowolone. Młodość jest najpiękniejszą ozdobą i naprawdę nie potrzebujemy
aż tylu kosmetyków, ważne, by nasza cera była zdrowa, zadbana, pełna blasku.
Mój stan cery poprawił się na tyle, że nie potrzebuję niczego innego, a jeśli mam ochotę to zamieniam olej na krem lub nakładam delikatny makijaż, choć raczej podkreślam tylko oczy i usta. Czasem coś mi na twarzy wyskoczy, ale to kwestia hormonów, jednak dzięki niej szybko się goi bez potrzeby wyciskania. FOREO LUNA™ mini była także moim marzeniem,  jeśli mocno czegoś chcemy, zawsze się spełniają! I tego Wam życzę!
Tekst i zdjęcia:
NekropolisQueen

Mleczko Oczyszczające Collagen 3-w-1

Tagi

, , , , , , ,

Demakijaż to najbardziej wymagający codzienny zabieg pielęgnacyjny, dzięki któremu możemy uniknąć wielu problemów z naszą cerę, oczywiście pod warunkiem, że wykonujemy go niezwykle dokładnie i systematycznie.

 

 

 

Wystarczy, że tylko jednego dnia zapomnimy o jego wykonaniu, a na naszej skórze mogą pojawić się
zaskórniki. Nawet jeśli się nie malujemy, w ciągu dnia skóra wytwarza sebum, pocimy się, gromadzą
się na niej różne zanieczyszczenia, kurz dlatego tak istotną sprawą jest, aby ją oczyszczać.

 

Mleczko Oczyszczające Collagen 3 in 1 z Kolagenem, Masłem Shea, Masłem Kakaowym i Nasionami Kukui (Simply Beautiful Collection) – jest kosmetykiem, który nie tylko pomaga w usuwaniu makijażu, ale również dogłębnie oczyszcza i pielęgnuje naszą cerę. Dzięki zawartym składnikom, pomaga w walce ze starzeniem skóry, opóźniając ten proces oraz pobudza ją do odnowy.

 

 

 

Produkt znajduje się w buteleczce z tworzywa sztucznego, z pompką, która się nie zacina, nie zapycha i bardzo ułatwia aplikację, pojemność 250 ml, ma fajną, treściwą konsystencję, nie jest rzadkie, więc dobrze się go wmasowuje w skórę. Jest bardzo wydajne, więc starcza na dłużej niż mleczka, które używałam do tej pory. Dodatkowym bodźcem, który przyjemnie wpływa na nasze zmysły podczas demakijażu, jest cudowny zapach kwiatowo-owocowy.

 

 

 

Oczyszczanie i mycie twarzy za pomocą Mleczka Oczyszczającego Collagen 3 in 1 Simply Beautiful Collection.

Jak zaleca producent:

 

 


Próbowałam dwóch sposobów: pierwszy z użyciem wacika kosmetycznego, na który wycisnęłam mleczko i usuwałam nim makijaż i zanieczyszczenia z twarzy, powiek oraz szyi. Na rzęsach potrzymałam chwilkę dłużej wacik, aby rozpuścił tusz do rzęs. Świetnie usunął cały makijaż.

Drugi sposób, zalecany przez producenta jest o niebo lepszy! Nie ma konieczności używania wacików (ogromny plus), wmasowujemy mleczko w twarz, poczym zmywamy myjką – gąbeczką, której recenzję możecie przeczytać tutaj:
www.udziewczyn.pl/66,13931,Artykul,Recenzja_Delikatna_Myjka_do_Oczyszczania_Twarzy.aspx

 

Skóra po takim demakijażu była niezwykle mięciutka, gładka, odświeżona, pachnąca, a co najważniejsze! dobrze  i prawidłowo oczyszczona. Po dłuższym używaniu produktu zauważyłam, że stan mojej cery znacznie się poprawił, jest teraz lepiej nawilżona, wygładzona, zmniejszyła się ilość zaskórników, z którymi wcześniej miałam problem w niektórych partiach twarzy(okolice nosa). Tak jak już wspomniałam w recenzji myjki-gąbeczki, to dla mnie osobiście jedna z najlepszych metod demakijażu i oczyszczania twarzy, gdyż nie wymaga wiele wysiłku, a jest bardzo dokładna. Polecam ją wszystkim, którzy tak jak ja, nie przepadają za tą codzienną czynnością, nie mają za wiele czasu i dość konieczności stosowania wielu produktów.

Mleczko wraz z myjką w cenie 36.80 zł można zakupić tutaj: www.forever-young.pl/250ml-3w1-mleczko-oczyszczajce-i-do-demakijau-z-kolagenem-masem-shea-i-kakaowym–myjka-warta-1590z-298-p.asp

Tekst i zdjęcia: NekropolisQueen

Delikatna Myjka do Oczyszczania Twarzy

W codziennym demakijażu, oprócz tradycyjnych wacików kosmetycznych, chusteczek nawilżanych i naszych rąk, pomocne są również liczne akcesoria do mycia twarzy jak: szczoteczki, ściereczki, gąbeczki….Wszystkie służą do tego, aby dokładniej i dogłębniej doczyścić naszą cerę.

 

 

 

Mając z nią szczególne problemy, jak między innymi: trądzik, podrażnienia, nadmiar sebum, pojawianie się licznych krostek, wyprysków, zaskórników, musimy o nią szczególnie zadbać, aby dokładnie „wyciągnąć zanieczyszczenia z porów” i zapobiegać dalszym negatywnym skutkom niewłaściwego, bądź niedokładnego oczyszczenia cery, co jest bardzo trudne do uzyskania tylko i wyłącznie za pomocą zastosowania jednego preparatu.

Delikatna Myjka do Oczyszczania Twarzy Pomocna przy Demakijażu czy (u mężczyzn) Goleniu – jest jednym z dostępnych akcesoriów, dzięki którym łatwiej nam będzie dbać o codzienne oczyszczenie twarzy.

Jej zastosowanie jest niezwykle proste, a przechowywanie higieniczne, gdyż wysycha bardzo szybko, co wyklucza łatwo namnażające się w wilgotnym środowisku łazienki bakterie. Sama myjka jest bardzo delikatna, co nie powoduje dodatkowego podrażnienia cery już i tak dość mocno zaognionej np. poprzez trądzik. Myje bardzo delikatnie, aczkolwiek dokładnie.

Oczyszczanie i mycie twarzy za pomocą myjki.

Stosowałam ją w taki sposób: najpierw namoczyłam gąbeczkę w ciepłej wodzie, odcisnęłam jej nadmiar, poczym wycisnęłam na nią dwie pompki mleczka (producent zaleca inne zastosowanie, aby dokładnie wmasować mleczko w suchą twarz, a myjką tylko je zmyć) zaczęłam przemywać twarz, gąbeczkę opłukałam i ponownie przetarłam nią twarz. Jednakże ten sposób nie bardzo mi się spodobał, więc spróbowałam tego zalecanego: najpierw wycisnęłam dwie pompki płynu na czyste ręce, delikatnie rozsmarowałam na twarzy oraz powiekach, poczym zwilżoną w ciepłej wodzie i wyciśniętą gąbeczką, zmywałam buzię oraz powieki, wypłukałam i znów przemyłam ciepłą wodą, a na koniec jeszcze gąbeczkę wypłukałam w zimnej wodzie i przyłożyłam do twarzy, aby zamkąć pory. Więc sposób stosowania zalecany przez producenta jest jak najbardziej wskazany i najlepiej się sprawdza.

 

 

A jak sobie radzi nie tylko z samym myciem twarzy, ale przede wszystkim z usunięciem makijażu?

Tego byłam bardzo ciekawa i przyznam, że nie końca przekonana, czy sobie poradzi z tuszem do rzęs, eyelinerem , warstwą podkładu i pudru, jednakże moje obawy odeszły w niepamięć. Gąbeczka poradziła sobie świetnie! nie wiem jeszcze czy to tylko jej zasługa, czy działania w duecie z mleczkiem tej samej firmy (recenzja mleczka już wkrótce). W każdym razie jestem zadowolona z efektów i polecam taką metodę osobom, które tak jak ja nie przepadają za demakijażem. Zawsze była to dla mnie niezbyt miła czynność wykonywana z konieczności, która wymagała sporo czasu i stosowanych produktów, np.: zmycie oczu płynem dwufazowym-2 waciki, zmycie twarzy płynem micelarnym-3 waciki, na końcu umycie twarzy wodą i żelem,  teraz mój demakijaż  jest  niezwykle prostą czynnością nie wymagającą użycia kilku produktów (tylko myjka+mleczko) oszczędza czas i mamy pewność, że cera jest prawidłowo i dokładnie oczyszczona. Usuwam nią cały makijaż. Twarz jest niezwykle gładka, jak po użyciu delikatnego peelingu, nie jest podrażniona.

 

 

Myjka rewelacyjnie wchłania wodę, dzięki czemu nie ma konieczności wycierania twarzy po jej zastosowaniu, a jeśli ktoś ma taką potrzebę, to polecam użycie jednorazowego ręcznika papierowego, co jest bardziej higieniczne niż użycie tradycyjnego ręcznika.

Po użyciu, myjkę należy dokładnie wypłukać z pozostałości makijażu i złożyć, gdyż po wyschnięciu robi się twarda (zdjęcie poniżej), więc już jej nie złożymy w kwadrat. Ja ją kładę na ręczniku papierowym aby wyschła, co dzieje się bardzo szybko, poczym chowam zawiniętą w ręcznik papierowy do foliowego woreczka, dzięki temu mam pewność, że nie osiada na niej kurz. Myślę, że dzięki temu, posłuży mi na bardzo długi czas.

 

 

Bez względu na to, jaki gadżet do mycia twarzy stosujecie (muślinowa lub flanelowa ściereczka, szczoteczka, gąbeczka…) i który jest waszym ulubionym, warto przetestować wszystkie, aby się przekonać, który najlepiej nam będzie odpowiadał.

Ja już testowałam zarówno szczoteczki jak i ściereczki, teraz gąbeczkę i stwierdzam, że szczoteczką nie dotrzemy do trudno dostępnych miejsc, a ściereczkami i gąbeczkami tak, są praktyczniejsze, łatwiej zachować ich higienę.

Z tego co wiem, chociażby szmatka muślinowa nie nadaje się dla każdego rodzaju cery, gdyż może podrażniać naczyniową i bardzo wrażliwą, gdyż działa jak peeling. Może być siedliskiem bakterii, więc często należy ją prac w wysokiej temperaturze w pralce. Pieluszka tetrowa czy też wyjałowiona gaza kupiona w aptece świetnie ją może zastąpić.
Natomiast jeśli chodzi o gąbeczki i szczoteczki-te z całą pewnością nie nadają się do prania w pralce, ale myślę, że można je wyparzać we wrzątku by zabić zarazki i dobrze osuszyć poczym schować do opakowania, by zachować ich czystość na dłużej.

Myjkę możemy zakupić tutaj w cenie 15,90 zł
www.forever-young.pl/delikatna-myjka-do-oczyszczania-twarzy-pomocna-przy-demakijau-czy-u-mczyzn-goleniu-313-p.asp

Uważam, że jej cena jest również bardzo przystępna i warto sprawdzić osobiście, czy taka myjka będzie nam odpowiadała.

 

Już wkrótce recenzja mleczka oczyszczającego, które stosowałam razem z myjką.

 

Tekst i zdjęcia: NekropolisQueen

Peeling winogronowy L’ambre

Tagi

, , , ,

Peeling jest zabiegiem stosowanym zarówno w kosmetyce jak również dermatologii, ma na celu usuwanie martwych komórek naskórka poprzez złuszczanie, dzięki czemu skóra jest lepiej oczyszczona, a pory odblokowane, reguluje też wydzielanie sebum i co najważniejsze, stymuluje komórki do odnowy. Jest mnóstwo rodzajów peelingów, które mogą pomóc naszej skórze z różnymi jej problemami. 

Peeling winogronowy kremowy do twarzy i szyi L’AMBRE to peeling stworzony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery. Zawiera naturalne drobinki otrzymywane z oleju jojoba i oleju z pestek winogron.
Winogrona ze względu na zawartość naturalnych antyoksydantów, chroniących skórę przed działaniem wodnych rodników i mnóstwo cennych składników, które można znaleźć zarówno w ich skórce, miąższu jak i pestkach, są popularne w kosmetyce.

 

Grape Peeling znajduje się w tubce z zamknięciem typu „klik”. Pojemność 80 ml, co o ile w przypadku kremu do twarzy, jest doskonałą ilością produktu, to w przypadku peelingu, które zazwyczaj mają 150 ml, szczególnie przeznaczonego do codziennego stosowania, nie jest dla mnie ilością satysfakcjonującą, gdyż szybko się zużywa. Sam zapach jest bardzo delikatny i przyjemny.

Konsystencja produktu w moim przypadku zaskakująca, gdyż do tej pory stosowałam peelingi raczej żelowe, rzadkie, ten jest bardzo kremowy, gęsty w kolorze jasnozielonym z maleńkimi drobinkami.

Przez swoją konsystencję przypominającą krem do twarzy, peeling nie jest wydajny, gdyż ilość zaprezentowana na zdjęciu poniżej, nie była dla mnie wystarczająca, musiałam użyć 2 takich porcji produktu, aby dokładnie wypeelingować całą twarz i szyję. W trakcie stosowania ten krem szybko wchłaniał się w skórę, co uniemożliwiało dłuższe masowanie skóry, a tym samym dokładniejsze złuszczanie.

Ten peeling poleciłabym osobom mającym problemy z cerą, o wrażliwej skórze, gdyż peeling jest naprawdę bardzo delikatny i nie zrobi nam krzywdy.
Uważam, że dla osób borykających się z trądzikiem i tłustą skórą będzie idealny, gdyż reguluje wydzielanie serum, łagodzi stany zapalne.
Osoby, które preferują silniejsze „zdzieraki” nie będą z niego zadowolone. Mimo tego, że ja również preferuję silniej działające peelingi, zastosowałam taką oto metodę: raz w tygodniu w sobotę używałam silnego, mocno złuszczającego peelingu, natomiast codziennie stosowałam właśnie ten delikatny. Po każdorazowym zabiegu, mocno nawilżałam skórę kremem nawilżającym, dzięki czemu była bardziej wygładzona, odświeżona, promienna. Nic innego szczególnego nie zauważyłam, aby ten peeling robił z moją cerą. Myślę, że niestety nie poradziłby sobie z bliznami, bruzdami czy malutkimi zmarszczkami, gdyż jest naprawdę bardzo łagodny dla skóry, ale zaczerwienienia i podrażnienia, wywołane zmianami zapalnymi, na pewno znikną.

Peeling kosztuje 33 zł, co moim zdaniem jest ceną za wysoką w stosunku do pojemności i szybkiej zużywalności produktu. Można go zakupić od konsultantek L’AMBRE „z katalogu” lub też w sklepie internetowym:crm.lambre.eu/shop/product/42/65,grape-peling-peling-winogronowy-do-twarzy.html

A teraz troszkę informacji o samej firmie L’AMBRE, gdyż jej kosmetyków nie znajdziecie na sklepowej półce. Działa ona w systemie  MLM ( ang. Multi Level Marketing) czyli, marketing wielopoziomowy opierający się na bezpośrednim kontakcie sprzedawcy z klientem.
Osobom zainteresowanym dołączeniem do grona konsultantów, mogę przesłać więcej informacji na maila (ulotki do poczytania), można się również skontaktować z firmą osobiście.

Zapraszam również do przeczytania recenzji Intensywnie pielęgnujący krem oliwkowy na noc do cery wrażliwej i suchej L’AMBRE.


Tekst i zdjęcia: NekropolisQueen

Masło do ciała Simply Beautiful Collection

Tagi

, , , , , ,

Mając do wyboru mnóstwo produktów pielęgnacyjnych: mleczek, kremów, balsamów, żeli, olejków… po masełka do ciała, ciężko nam czasem wybrać produkt idealny, odpowiedni dla naszej skóry, który nas zadowoli w takim stopniu, że nie będziemy chcieli go zamienić już na żaden inny. Ile produktów, tylu zwolenników, przeciwników i różnych opinii. Dlatego warto je czytać, dopasowywać do nas samych, w końcu testować produkt, aby się przekonać osobiście, czego potrzebuje nasza skóra, jak na nią zadziała, czy efekt będzie dla nas satysfakcjonujący.

 

 

Przekonałam się, że pora roku ma równie istotny wpływ na stosowany produkt,  latem z reguły wybieram coś lekkiego, bardziej płynnego, co się dobrze rozsmarowuje na skórze, dobrze ją nawilża i jak najbardziej może pozostawiać delikatną natłuszczającą powłoczkę. Uważam, że gdy duża powierzchnia naszego ciała jest odkryta, w niczym nie przeszkadza delikatny błyszczący efekt, za którym nie przepada mnóstwo osób.

Natomiast zimą wolę coś cięższego, o konsystencji masła, co szybko się wchłonie w skórę, nie będzie pozostawiało tłustego filmu, tak by można było założyć odzież nie obawiając się, że produkt w nią wsiąknie. Nie bez znaczenia jest również zapach, gdyż jesienno-zimowa pora, troszkę przygnębia, a on potrafi zdziałać cuda! To za jego sprawą możemy się przenieść
do ciepłych krajów, na piaszczyste plaże, wygrzewając się w słońcu, delektując unoszącym się w powietrzu zapachem kwiatów, bądź też do luksusowego spa, gdzie profesjonalna obsługa uraczy nas niezliczoną ilością usług pielęgnacyjnych…

Recenzja będzie dotyczyła właśnie takiego produktu, który wstrzelił mi się perfekcyjnie w aktualny czas. Mogłabym napisać, że bardzo lubię masła do ciała, ale ja wręcz je ubóstwiam! właśnie za tą zbitą konsystencję, uczucie, które towarzyszy przy zetknięciu się z ciałem. Masło do ciała SBC Simply Beautiful Collection to prawdopodobnie najlepsze masło do ciała jakie miałam okazję używać do tej pory. A co mnie tak w nim zachwyciło? Przede wszystkim, zaczynając od samego początku, kiedy nie wiemy jeszcze co zastaniemy w środku, naszą uwagę przykuwa opakowanie, piękna szata graficzna delikatna, nie przesadzona, czytelna etykieta, słoiczek z tworzywa sztucznego, fenomenalna  pojemność 450ml czyni to masło niezwykle pożądanym w każdym domu, gdzie mogą się nim cieszyć wszyscy domownicy i  nawet sam kolor-bladoróżowy, również miło mi się kojarzy.

 

 

Odkręcam wieczko…i tutaj niestety ogromny minus! Brak sreberka zabezpieczającego kosmetyk troszkę psuje całokształt, gdyż nie przepadamy za niezabezpieczonymi produktami, które ktoś mógł przed nami odkręcać, wąchać, a co gorsza wpychać tam swoje paluszki. I tutaj pojawia się również pytanie, w jaki sposób rozumieć datę ważności, czyli w tym wypadku rysunek otwartego wieczka 12M ?
Czy przyjąć, że to my jako pierwsze otwarłyśmy produkt i mamy do 12 miesięcy na jego zużycie, czy profilaktycznie skrócić ten czas, w razie, gdyby produkt został otwarty już wcześniej? Jednak bardziej higieniczny wydaje się produkt zaplombowany, który to my rozpieczętujemy jako pierwsze.

 

 

Po otwarciu wieczka już czujemy zapach, który określiłabym jako kwiatowo-owocowy, słodki, ale nie mdły, orzeźwiający, naturalny-mam tutaj na myśli, że nie jest on w żadnym razie chemiczny, sztuczny, a wprost przeciwnie, bardzo przyjemny. Czas na zetknięcie skóry z samym produktem.

Gdy zanurzymy palce w masełku, nabierając pożądaną ilość, jest one początkowo dość gęste, po czym pod wpływem ciepła, jakby delikatnie się rozpuszczało, a na ciele przybiera jakby konsystencję olejku, ułatwiając znacznie aplikację. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, nie jest widoczne, ale w dotyku jest wyczuwalne, tzn. skóra jest taka przyjemnie mięciutka, leciutko wilgotna, aksamitna, sprężysta. Sam zapach pozostaje na skórze, po wieczornym prysznicu do następnego dnia, przy porannym prysznicu przez cały dzień, powolutku się ulatniając. W związku z czym uważam, że zastosowanie perfum jest zbędne, gdyż mogą się gryźć z zapachem masła. Jest on również wyczuwalny dla otoczenia, gdyż mnóstwo osób mnie o niego pytało sądząc, że to nowe perfumy, co ciekawe dla każdego pachnące troszkę inaczej: mąż określił ten zapach jako landrynkowy, dla jednych był typowo kwiatowy, dla innych zaś owocowy, cytrusowy. Zapach wypełnia również całą łazienkę i pomieszczenie, w którym przebywamy. Jest on bardzo relaksujący i niezwykle pobudza nasze zmysły, przywołując przyjemne skojarzenia. Fantastyczne uczucie na skórze trwa bardzo długo, dzięki czemu czujemy się komfortowo mając świadomość, że nasza skóra otrzymała to, co najlepsze!

Produkt możemy zakupić tutaj:
www.forever-young.pl/450ml-masobalsam-do-ciaa-kolagen-nasiona-kukui-maso-shea-i-olejek-z-passiflory-passion-flower-297-p.asp

Powyżej kilka faktów i osobistych odczuć z zastosowania produktu, natomiast teraz troszkę informacji od producenta i dystrybutora kosmetyków Simply Beautiful w Polsce (TAOVITAL).

 

 

Wkrótce zapraszam na kolejne recenzje produktów SIMPLY BEAUTIFULMleczko oczyszczające 3w1 oraz myjka do twarzy.

 

Tekst i zdjęcia:
 NekropolisQueen

Krem oliwkowy na noc dla cery wrażliwej i suchej L’ambre

Tagi

, , , ,

Bez względu na rodzaj cery, każda potrzebuje nawilżenia, jeśli o tym zapominamy, skóra się  łuszczy i bardzo szybko zaczynają się na niej pojawiać zmarszczki. Jeśli zależy nam, aby jak najdłużej zachować zdrowy i młodzieńczy wygląd, powinniśmy pamiętać nie tylko o codziennym dostarczaniu organizmowi odpowiedniej porcji płynów, ale również o nawilżającym kremie.
Intensywnie pielęgnujący krem oliwkowy na noc do cery wrażliwej i suchej L’AMBRE to moc oliwki zamknięta w tubce. Uwielbiam oliwki, szczególnie te zielone i często goszczą one na moim stole, w sałatkach oraz jako przekąska, natomiast oliwa z oliwek ma również swoje zastosowanie nie tylko w kuchni.Oliwa z oliwek już w starożytności była wykorzystywana w kosmetyce ze względu na swoje właściwości silnie regenerujące, nawilżające, uelastyczniające, zawartość witamin i związków mineralnych. Doskonale sobie radzi z suchą skórą, więc nic dziwnego, że często możemy ją spotkać właśnie w kremach.

Warto wypróbować kosmetyki zawierające składniki odżywcze i emulgatory otrzymywane z pestek, liści i owoców oliwki i przekonać się, jak zadziałają na naszą skórę.Olive Oil Cream Night to przede wszystkim połączenie francuskiej marki z jakością. Już samo opakowanie-proste i eleganckie, czytelne, z wyraźną datą ważności, świadczy o profesjonalnym podejściu do klienta. Kartonik jest doskonale zabezpieczony z obu stron! naklejkami-plombami, które dają pewność, że produkt nie był wcześniej przez nikogo otwierany.

Sama tubka, znajdująca się wewnątrz kartonika, wygląda również bardzo przyjemnie dla oka, szczególnie piękne złote logo firmy.

Tubka jest bardziej wygodna od słoiczka, gdyż po pierwsze lekka, po drugie łatwiej nam wydobywać kremik, niż ze słoiczka, szczególnie gdy mamy długie paznokcie i musimy zanurzyć palec w produkcie, który wyciągamy z kremem za paznokciem bardzo mnie irytuje, chyba, że mamy do kremiku dołączoną specjalną szpatułkę, jak to było w przypadku kremu Apis-co jest niestety rzadkie, ale jakże higieniczne i zasługujące na pochwałę (szkoda, że producenci nie zawsze zwracają na to uwagę).

Pojemność 80 ml również cieszy (lubimy jak produktu jest dużo) tym bardziej, że większość kremików znajdujących się tradycyjnie w słoiczkach ma pojemność 50ml, 60 ml.

Skład oceńcie proszę sami, ja tylko dodam, że kremik zawiera dodatkowo wyciąg z lawendy, która tonizuje, działa antyseptycznie, chroni przed działaniem wolnych rodników.

A jaki jest sam produkt?
Zapach bardzo delikatny oliwkowo-lawendowy, nie drażniący.

Już pierwsze zetknięcie skóry z kremem wspominam bardzo dobrze, przyznam, że mnie pozytywnie zaskoczył, gdyż spodziewałam się czegoś tłustego, a w tubce znajdował się leciutki kremik, który świetnie i szybko się wchłonął, miałam wrażenie, że skóra „pije krem”, od razu zauważalny był efekt matowienia, co mnie bardzo cieszy, gdyż zazwyczaj moja skóra w strefie T jest przetłuszczona.
Rano koloryt był wyrównany, a strefa T nie błyszczała się tak jak po innych kremach, nie była też całkowicie matowa, delikatnie coś tam pobłyskiwało, aczkolwiek znacznie mniej niż w przypadku dotychczas stosowanych kremików.

Skóra była miękka, wygładzona, ukojona, krem nadał jej zdrowy, odświeżony, promienny wygląd, co dla mnie ważne, zaczerwienienia, przebarwienia powstałe po lecie, nie były widoczne.
Myślę, że teraz jest na niego najodpowiedniejszy czas, gdyż zaczynamy sezon grzewczy, gdzie szczególnie zmagamy się z przesuszoną skórą, która traci swój blask, staje się szorstka, a ten krem może nam pomóc szczególnie, że jest przeznaczony również do cery wrażliwej i przez okres jesienno-zimowy, gdy jesteśmy bardziej przemęczeni, przyda się naszej skórze mocna dawka nawilżenia plus rozświetlenie cery.

Kremik nie jest drogi, kosztuje 25 zł, a za pojemność aż 80ml myślę, że warto wypróbować, można go zakupić bezpośrednio od konsultantek L’AMBRE „z katalogu” lub też w sklepie internetowym:
crm.lambre.eu/shop/product/42/11,olive-oil-night-cream-oliwkowy-krem-na-noc.html

 

A teraz troszkę informacji o samej firmie L’AMBRE, gdyż jej kosmetyków nie znajdziecie na sklepowej półce. Działa ona w systemie  MLM ( ang. Multi Level Marketing) czyli, marketing wielopoziomowy opierający się na bezpośrednim kontakcie sprzedawcy z klientem.
Osobom zainteresowanym dołączeniem do grona konsultantów, mogę przesłać więcej informacji na maila (ulotki do poczytania), można się również skontaktować z firmą osobiście.

Tekst i zdjęcia: NekropolisQueen

RENOWACJA ANTYKÓW-SERWANTKA część 6

PRACE KOŃCOWE

Witajcie Kochani !!!

Zbliżamy się ku końcowi 🙂 powoli widać efekty pracy, co bardzo nas cieszy.Pozostało połączenie wszystkiego w całość, czyli złączenie rozebranych do malowania elementów, zamówienie u szklarza szyb oraz zajęcie się wyczyszczeniem ozdobnych okuć, które były zardzewiałe i zaśniedziałe, z zielonkawym nalotem. Tutaj zastanawiałam się nad zakupem profesjonalnego preparatu, ale najpierw postanowiłam spróbować „domowych sposobów”. W tym celu wlałam do puszki wybielacz i zanurzyłam w nim elementy na kilka godzin, w trakcie było widoczne puszczanie rdzy, po czym wyciągnięte elementy były szorowane szczoteczką do zębów-efekt-nabrały blasku a cała rdza znikła.

IMG_0173

IMG_0174

IMG_0274

W kolejnej, ostatniej już części 7 zapraszam do obejrzenia efektu końcowego-PO RENOWACJI.