Tagi

, , , , , ,

Mając do wyboru mnóstwo produktów pielęgnacyjnych: mleczek, kremów, balsamów, żeli, olejków… po masełka do ciała, ciężko nam czasem wybrać produkt idealny, odpowiedni dla naszej skóry, który nas zadowoli w takim stopniu, że nie będziemy chcieli go zamienić już na żaden inny. Ile produktów, tylu zwolenników, przeciwników i różnych opinii. Dlatego warto je czytać, dopasowywać do nas samych, w końcu testować produkt, aby się przekonać osobiście, czego potrzebuje nasza skóra, jak na nią zadziała, czy efekt będzie dla nas satysfakcjonujący.

 

 

Przekonałam się, że pora roku ma równie istotny wpływ na stosowany produkt,  latem z reguły wybieram coś lekkiego, bardziej płynnego, co się dobrze rozsmarowuje na skórze, dobrze ją nawilża i jak najbardziej może pozostawiać delikatną natłuszczającą powłoczkę. Uważam, że gdy duża powierzchnia naszego ciała jest odkryta, w niczym nie przeszkadza delikatny błyszczący efekt, za którym nie przepada mnóstwo osób.

Natomiast zimą wolę coś cięższego, o konsystencji masła, co szybko się wchłonie w skórę, nie będzie pozostawiało tłustego filmu, tak by można było założyć odzież nie obawiając się, że produkt w nią wsiąknie. Nie bez znaczenia jest również zapach, gdyż jesienno-zimowa pora, troszkę przygnębia, a on potrafi zdziałać cuda! To za jego sprawą możemy się przenieść
do ciepłych krajów, na piaszczyste plaże, wygrzewając się w słońcu, delektując unoszącym się w powietrzu zapachem kwiatów, bądź też do luksusowego spa, gdzie profesjonalna obsługa uraczy nas niezliczoną ilością usług pielęgnacyjnych…

Recenzja będzie dotyczyła właśnie takiego produktu, który wstrzelił mi się perfekcyjnie w aktualny czas. Mogłabym napisać, że bardzo lubię masła do ciała, ale ja wręcz je ubóstwiam! właśnie za tą zbitą konsystencję, uczucie, które towarzyszy przy zetknięciu się z ciałem. Masło do ciała SBC Simply Beautiful Collection to prawdopodobnie najlepsze masło do ciała jakie miałam okazję używać do tej pory. A co mnie tak w nim zachwyciło? Przede wszystkim, zaczynając od samego początku, kiedy nie wiemy jeszcze co zastaniemy w środku, naszą uwagę przykuwa opakowanie, piękna szata graficzna delikatna, nie przesadzona, czytelna etykieta, słoiczek z tworzywa sztucznego, fenomenalna  pojemność 450ml czyni to masło niezwykle pożądanym w każdym domu, gdzie mogą się nim cieszyć wszyscy domownicy i  nawet sam kolor-bladoróżowy, również miło mi się kojarzy.

 

 

Odkręcam wieczko…i tutaj niestety ogromny minus! Brak sreberka zabezpieczającego kosmetyk troszkę psuje całokształt, gdyż nie przepadamy za niezabezpieczonymi produktami, które ktoś mógł przed nami odkręcać, wąchać, a co gorsza wpychać tam swoje paluszki. I tutaj pojawia się również pytanie, w jaki sposób rozumieć datę ważności, czyli w tym wypadku rysunek otwartego wieczka 12M ?
Czy przyjąć, że to my jako pierwsze otwarłyśmy produkt i mamy do 12 miesięcy na jego zużycie, czy profilaktycznie skrócić ten czas, w razie, gdyby produkt został otwarty już wcześniej? Jednak bardziej higieniczny wydaje się produkt zaplombowany, który to my rozpieczętujemy jako pierwsze.

 

 

Po otwarciu wieczka już czujemy zapach, który określiłabym jako kwiatowo-owocowy, słodki, ale nie mdły, orzeźwiający, naturalny-mam tutaj na myśli, że nie jest on w żadnym razie chemiczny, sztuczny, a wprost przeciwnie, bardzo przyjemny. Czas na zetknięcie skóry z samym produktem.

Gdy zanurzymy palce w masełku, nabierając pożądaną ilość, jest one początkowo dość gęste, po czym pod wpływem ciepła, jakby delikatnie się rozpuszczało, a na ciele przybiera jakby konsystencję olejku, ułatwiając znacznie aplikację. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, nie jest widoczne, ale w dotyku jest wyczuwalne, tzn. skóra jest taka przyjemnie mięciutka, leciutko wilgotna, aksamitna, sprężysta. Sam zapach pozostaje na skórze, po wieczornym prysznicu do następnego dnia, przy porannym prysznicu przez cały dzień, powolutku się ulatniając. W związku z czym uważam, że zastosowanie perfum jest zbędne, gdyż mogą się gryźć z zapachem masła. Jest on również wyczuwalny dla otoczenia, gdyż mnóstwo osób mnie o niego pytało sądząc, że to nowe perfumy, co ciekawe dla każdego pachnące troszkę inaczej: mąż określił ten zapach jako landrynkowy, dla jednych był typowo kwiatowy, dla innych zaś owocowy, cytrusowy. Zapach wypełnia również całą łazienkę i pomieszczenie, w którym przebywamy. Jest on bardzo relaksujący i niezwykle pobudza nasze zmysły, przywołując przyjemne skojarzenia. Fantastyczne uczucie na skórze trwa bardzo długo, dzięki czemu czujemy się komfortowo mając świadomość, że nasza skóra otrzymała to, co najlepsze!

Produkt możemy zakupić tutaj:
www.forever-young.pl/450ml-masobalsam-do-ciaa-kolagen-nasiona-kukui-maso-shea-i-olejek-z-passiflory-passion-flower-297-p.asp

Powyżej kilka faktów i osobistych odczuć z zastosowania produktu, natomiast teraz troszkę informacji od producenta i dystrybutora kosmetyków Simply Beautiful w Polsce (TAOVITAL).

 

 

Wkrótce zapraszam na kolejne recenzje produktów SIMPLY BEAUTIFULMleczko oczyszczające 3w1 oraz myjka do twarzy.

 

Tekst i zdjęcia:
 NekropolisQueen

Reklamy